Moje pierwsze rozdanie.

W końcu umówiłem się z Basią. Miała piękne, jedwabiste, długie blond loki. Szok! Te włosy to bajka, sięgały jej do pasa. Zakochałem się jak tylko ujrzałem ją na wykładach z administracji na pierwszy roku studiów.

Poszliśmy do kina, obejrzeliśmy film i prawie jak w bajce o Kopciuszku zniknęła, sam nawet nie wiem kiedy. Na drugi dzień na zajęciach, rozmawiała, jakby się nic nie stało. Zostaliśmy parą, ale znikała czasami tak jak za pierwszym razem. Nigdy nie zapraszała mnie do domu. Po kilku miesiącach, zaczęło mnie to irytować. Pytałem, ale nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Raz tylko wymsknęło jej się, że musi pędzić bo coś lub ktoś na nią czeka. Zacząłem być zazdrosny, zastanawiałem się, co by jej nie zacząć śledzić, ale stwierdziłem, że to bezsensu.

Sytuacja wyjaśniła się przypadkiem. Basia miała alergię. Na wiosnę zadzwoniła do mnie, że zapomniała kupić leki i żebym przyniósł jej do domu, bo nie może wyjść. No tak pomyślałem, w końcu jest okazja zobaczyć jak mieszka, bo dziwne dla mnie było, że ona z biednego domu a ma własne mieszkanie warte grubo ponad dwieście tysięcy złotych. Kupiłem leki, wszedłem do klatki, potem do jej mieszkania, bo drzwi nie były zamknięte na zamek. „Kurwa” usłyszałem głos mojej dziewczyny z jednego pokoju. Po cichu wszedłem do niej i moim oczom ukazał się przedziwny widok. Biurko, na nim laptop, dwa monitory, wielkie, minimum 24 cali każdy a przy nich moja dziewczyna gra w pokera i bluźni. Stałem jak wryty. W końcu odwróciła się i mnie zobaczyła. Lekko się wystraszyła, ale potem uśmiechnęła: „Siadaj na kanapie i na razie się nie odzywaj”. Minęło około 30 minut. Skończyła, zamknęła sharkscope i lobby jakiegoś pokerowego oprogramowania, potem pokerowy program i zaczęła mi opowiadać o swojej przygodzie z pokerem. Słuchałem…

Dziś grindujemy razem i razem bluźnimy. Nie ma to jak wspólna pasja, a naszą jest właśnie poker.

Comments are closed.